Spójność

I tak oto efekt aureoli został zastąpiony efektem diabelskim. A wszystko to z tęsknoty za spójnością!

Wczoraj miałam okazję przez chwil parę jechać za autem pięknym – Tesla Model S. Rzadko zazdroszczę, jednak w tym momencie pojawiło się lekkie ukłucie, ale i pewne uznanie: Fajnie jest mieć pieniądze i wydawać je w ten sposób, czyli kupując auto ekologiczne. Pewnie można za podobne pieniądze kupić coś bardziej okazałego i robiącego wrażenie na innych. Na przykład do jazdy głównie po mieście duży SUV, koniecznie z napędem na 4 koła i zapewne z silnikiem diesla. A tu nie – ktoś wydaje pieniądze kierując się dbałością o środowisko. Z takimi właśnie myślami i pewnym rozmarzeniem obserwowałam to piękne auto. Jednak za chwilę czar prysł, bo oto jego użytkownik przez szyberdach wyrzucił na jezdnię peta!
I tak oto efekt aureoli (skoro, ktoś kupuje takie auto, to pewnie jest świadomy ekologicznie, no i generalnie kulturalny) został zastąpiony efektem diabelskim (pewnie kupił takie auto nie ze względów ekologicznych, a jedynie prestiżowych). A wszystko to z tęsknoty za spójnością!


I pomyślałam dalej, że to dokładnie tak, jak w większości przypadków dzieje się z hasłem CSR, czyli społeczną odpowiedzialnością biznesu. Wiele dużych firm pod tym hasłem chwali się różnymi szlachetnymi akcjami. Niestety nie przeszkadza im to jednocześnie robić różne mniej etyczne rzeczy w imię celu nadrzędnego – zysku. Stąd dla mnie firmami prawdziwie odpowiedzialnymi społecznie są te, które kierują się zasadami odpowiedzialności w sposobie robienia biznesu. A nie te, które robią biznes za wszelką cenę, a jak już zarobią odpowiednio dużo, to wtedy łaskawie niewielki ułamek zysków wydadzą na cel szlachetny i odpowiednio to nagłośnią zazwyczaj. To jest dla mnie filantropia, w której oczywiście nie ma nic złego. Tylko po co nazywać to społeczną odpowiedzialnością biznesu?
I dlatego tak tęsknię za spójnością, której i w moim postępowaniu przecież też czasami brakuje…


A nie byłoby tego całego zamieszania w mojej głowie gdym poprzestała na prostej obserwacji. Fajnie, że po naszych drogach zaczynają jeździć takie auta i fajnie, że niektórych na to stać. I tyle. Bez interpretowania motywów zakupowych właściciela, bo przecież nie mam o nich pojęcia i nie mam też żadnych informacji, aby takie wnioski wyciągać. A jeśli jakaś korporacja robi ciekawą akcję społeczną, to nie oznacza to wcale, że jej produkty są zdrowe. To należy sprawdzić.
I rozczarowań wtedy też mniej!


Następny wpis:

http://www.dreamstime.com/stock-photos-humanity-hands-important-aspects-life-image35158613


© 2014 Ewa Schabek supported by all visual